O unikającym (lękowym) zaburzeniu osobowości. Dlaczego wszystkiego się boję?

Maciek, lat 39. Jak trafiłem do gabinetu Psychoterapeuty?
Moje poczucie własnej wartości legło w gruzach. Od 15 lat pracuje w tym samym miejscu, choć niejednokrotnie miałem propozycje zmiany. Odrzucałem je. A ja wiem co mnie tam spotka? Czy ja sobie poradzę?
Myślałem, że umrę ze strachu, kiedy po raz kolejny zaproponowali mi awans. Po co mi to? Czy oni nie widzą jaki jestem beznadziejny? Wiem, zrobili to tylko ze względu na mój długi staż. Nie ma mowy, nie przyjmę tego. I tak nie śpię po nocach. Jakbym miał robić to, co mój dotychczasowy szef, w ogóle już bym sobie nie poradził.
W pracy niewiele mówię, tylko wtedy, kiedy muszę, a i to bardzo dużo mnie kosztuje. Odkąd tu pracuję, raz byłem na spotkaniu integracyjnym. Zmusiła mnie do tego sytuacja – odbierałem nagrodę za najbardziej efektywnego Pracownika roku.
Do pracy jeżdżę ciągle tą samą drogą. Najchętniej w ogóle bym nie pracował. Kosztuje mnie to wiele stresu. Sam się dziwię, że jeszcze mnie nie wywalili.
Ciągle myślę o sobie jaki jestem beznadziejny. Staję na głowie, żeby inni tego nie zauważyli, ale czy to możliwe żeby to ukryć? Pragnę akceptacji i bliskości, ale z drugiej strony się tego boję. Nie chodzę na siłownię, bo boję się krytyki, że będę najsłabszy. Nie odzywam się na spotkaniach, bo mam lęk, że palnę głupotę. Zresztą, ciągle czuję napięcie, wstydzę się odezwać, bo zaraz robię się czerwony.
Do gabinetu zaciągnęła mnie żona. Jej zdaniem, mam niskie poczucie własnej wartości. Była wściekła, kiedy odrzuciłem ostatni awans. Nie przyjęła moich argumentów, że sobie nie poradzę. Drażni ją, że się izoluję i boję się próbować nowych rzeczy. Ostatnio na narty pojechała z naszym synem sama, bo ja „musiałem pracować” (jasne, to była wymówka). W rzeczywistości nie chciałem wyjść na najsłabszego w grupie. De facto, uniknąłem sytuacji, w której wyszłoby na jaw, że nie jestem tak wysportowany jak inni. Na moją decyzję o wizycie u Psychologa nałożyły się moje kłopoty zdrowotne. Mój lekarz określił zespół moich objawów jako psychosomatyczne. Boli mnie wszystko – głowa, kark. Regularne masaże nie pomagają…
Osobowość unikająca (lękowa). Po czym to poznasz?
  • Mam ciągłe poczucie napięcia i niepokoju, co w moim przypadku przerodziło się w objawy psychosomatyczne tj. niewiadomego pochodzenia bóle, których występowania nie da się wyjaśnić żadną somatyczną chorobą.
  • Mam ciągle poczucie bycia ocenianym przez innych. I to niestety negatywnie. Kompletnie nie potrafię się tego wyzbyć.
  • Ciągle się dołuję. Moje myśli nieustająco krążą wokół sfomułowań: „jestem nieatrakcyjny”, „jestem nudny”, „jestem niekompetentny”, „inni są lepsi”.
  • Jestem głęboko przekonany o własnej nieatrakcyjności, niższości i braku kompetencji społecznych. Żeby inni tego nie zauważyli, chowam się za „maską”, staram się być kimś innym, choć bardzo mnie to męczy. Wiem, że jeśli będę sobą, inni mnie odrzucą.
  • Nie lubię nowych rzeczy, nowych miejsc. Wolę to, co sprawdzone. Od 15 lat pracuję w tym samym miejscu. Widmo zmiany, przyprawia mnie o mdłości, choć obiektywnie rzecz biorąc wiem, że jestem dwa razy więcej wart na rynku niż aktualnie zarabiam.
  • Nie potrafię cieszyć się życiem. Nie lubię eksplorować nowych doświadczeń. Udział w biegu charytatywnym, nauka jazdy na nartach? Może i bym chciał, ale na pewno będę najsłabszy. Tylko się ośmieszę i wystawię na krytykę.
  • Mam poczucie, że nie powinienem odczuwać lęku ani złości, bo inni tego nie odczuwają. Paradoksalnie czuję to nieustająco i tłumię to w sobie.
  • Unikam wszystkiego, co niesie za sobą jakiekolwiek ryzyko i negatywne emocje (np. nie dam się ośmieszyć i wystawić na krytykę dlatego też dla dobra sprawy „rozchoruję się” i jutrzejszą prezentację będzie musiał poprowadzić mój szef).
Prawdopodobne przyczyny powstawania osobowości unikającej (lękowej)
Sama predyspozycja biologiczna (dziedziczność), zwykle nie wystarczają do ukształtowania się osobowości unikającej. W rozwoju osobowości unikającej (lękliwej) kluczową rolę odgrywają krytyczni opiekunowie dziecka, najczęściej rodzice. Dziecko od najmłodszych lat uczy się, że to, co robi zawsze będzie oceniane i krytykowane. Pewne traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa tj. przemoc fizyczna, kazirodztwo, czy molestowanie seksualne, również mogą mieć wpływ na powstanie tego zaburzenia. Unikanie wówczas ludzi i odczuwanie przed nimi lęku wydaje się być logiczną konsekwencją.
Strategia unikania wchodzi w nawyk. Unikam wszystkiego, co wychodzi poza moją strefę komfortu. Im bardziej unikam, tym bardziej się tego boję. I tak koło się zamyka. Uwięzienie w klatce unikania często przysparza kolejnych problemów natury psychicznej. Fobia społeczna, kompulsywne zaburzenia osobowości, uzależniania, to tylko niektóre z zaburzeń, które mogą rozwinąć się na kanwie unikającego zaburzenia osobowości.
Psychoterapia – podstawowa forma leczenia unikającego (lękowego) zaburzenia osobowości
Osoby z zaburzeniem osobowości unikającej mogą nie zdawać sobie sprawy, co jest rzeczywistym źródłem ich zahamowań. Zwykle za objawami związanymi z unikaniem, kryje się głębszy, nierozwiązany problem emocjonalny. Samo rozwiązanie go zwykle powoduje znaczne zmniejszenie bądź ustąpienie dolegliwości.
Najlepszym panaceum jest psychoterapia poznawczo-behawioralna, stosowana w Psychepoint, z elementami treningu umiejętności społecznych. Początkowo rekomendowana będzie psychoterapia indywidualna. W miarę postępów, do rozważenia może być psychoterapia grupowa, która pozwala na skonfrontowanie swojego „skrzywionego” postrzegania świata, z innymi ludźmi w bezpiecznym środowisku.